tnie skórę dłoni na rzemienie
którymi zwiążę w twarde paczki
makulaturę zwiędłych listów
pożółkłe liście bladych wspomnień
wetknięte w wielką księgę bycia
coś się skończyło
coś się zacznie
w rosie i dymie leży kamień
noc nadchodząca łamie drogę
[1990-93]