Braciszku mój! - i - Przyjaciele moi,
coście dzielili moje ideały! -
Wiecie, że wolność - zawsze krwią się poi,
więc - jesli zginąć mam - to dla jej chwały...
Jak ojciec mój - dziś ja się z Wami żegnam.
On mnie nauczył, żebym żył dla kogoś,
i że narodom - wolność jest potrzebna,
a człowiekowi - potrzebna jest godność.
Ja - matematyk i tyranobójca.
Ojczyzną ducha mego jest Hellada,
a słodka Francja - będzie mi Ogrójcem,
w którym przecierpię miłość, strach i zdradę...
Miarowym krokiem iść naprzeciw śmierci,
z błyskiem geniuszu w strwożonych źrenicach...
Chciałbym uwierzyć, że to bohaterstwo,
a nie - zwyczajna ucieczka przed życiem.
Grób mój obrośnie winną latoroślą,
legendą - chwila (nazbyt rzeczywista!),
gdy padły słowa jak czerwone krople
i cień sztyletu na kielicha kryształ.
Pijmy! za naszą beznadziejną sprawę;
za sens ukryty w gmachu ludzkiej myśli,
i tym nieznany, co go budowali...
i na pohybel czarnej nienawiści.
Chciałem być żagwią, deszcz iskier siejącą!
W snach niewolników - nadzieję odkrywać!
Chciałem być dzieckiem zapatrzonym w słońce -
ktoś przecież musi wierzyć w sprawiedliwość...
A byłem tylko zimnym fajerwerkiem,
światłem bez żaru, iskrą bez płomienia...
gdy - zachwycony niepojętym pięknem -
szedłem wciąż naprzód po nieznanej ziemi.
Szedłem po ziemi myślą niedotkniętej.
To jest właściwie ta sama odwaga:
walki z tyranią - i walki z niewiedzą.
Natchnieniem była mi ta sama gwiazda.
28.8.07
2.8.07
1.8.07
Jedno czego mi brakuje...
Jedno czego mi brakuje to włóczęgi
Ciebie może trochę też
Jedno czego mi brakuje to przestrzeni
Ciebie chyba jednak nie
Jedno czego mi brakuje to wędrówki po bezdrożach
Jedno czego mi brakuje to ten słony wiatr od morza
Jedno czego mi brakuje - właśnie ty
Kiedy szliśmy jednym krokiem, zespoleni rytmem serc
A po niebie szły obłoki, szły obłoki jak na śmierć
Ze zwieszoną ciężko głową, napęczniałą deszczem łez
Szarfą tęczy kolorową przepasując nagą pierś
Ciebie może trochę też
Jedno czego mi brakuje to przestrzeni
Ciebie chyba jednak nie
Jedno czego mi brakuje to wędrówki po bezdrożach
Jedno czego mi brakuje to ten słony wiatr od morza
Jedno czego mi brakuje - właśnie ty
Kiedy szliśmy jednym krokiem, zespoleni rytmem serc
A po niebie szły obłoki, szły obłoki jak na śmierć
Ze zwieszoną ciężko głową, napęczniałą deszczem łez
Szarfą tęczy kolorową przepasując nagą pierś
[1989-1993]
Subskrybuj:
Posty (Atom)