A On
w noc przed męką
wiedział i nie wierzył.
Jeszcze myślał o ptakach
i o liliach polnych.
Dzieci stały z palmami,
łódź się kołysała,
Nazaret pachniał drewnem.
Chwiały się płomyczki twarzy.
Dość!
Serce i żołądek skręcone w napięty sznur,
gardło złamane bólem okrągłym jak tetradrachma
za nas będą wydane.
Ktoś przewrócił kielich.
5.9.07
Mojżesz
Wiem, że ci ciężko. Lud mój nieposłuszny
dręczy cię cielcem złotym i szemraniem.
Wiem też, żeś ty jest spośród tego ludu.
Bądź z nimi jedno, by móc mówić za nich;
by móc wybłagać dla nich przebaczenie.
Wtedy Ja, Bóg twój, będę jedno z tobą.
Śmiertelną stopą ziemi Kanaanu
nigdy nie dotkniesz, święty prawodawco.
Pora ci szukać niebieskiej ojczyzny.
Ja, Jahwe, Bóg twój, obietnic nie łamię;
więc czy potrafisz już teraz dziękować
za to, co będzie dopiero ci dane?
Z dolin Moabu wyjdź na górę Pana.
Popatrz, jak słońce złoci wzgórz wierzchołki.
Nad Kanaanem krzyknij "Alleluja!"
Lud mój otrzyma kraj ten we władanie
i po wiek wieków, wspominając ciebie,
będzie oddawał Mi należną chwałę.
dręczy cię cielcem złotym i szemraniem.
Wiem też, żeś ty jest spośród tego ludu.
Bądź z nimi jedno, by móc mówić za nich;
by móc wybłagać dla nich przebaczenie.
Wtedy Ja, Bóg twój, będę jedno z tobą.
Ostatnia chwila przed zapadnięciem zmroku
niech będzie czasem modlitwy pojednania.
Ostatnia przełęcz przed Ziemią Obiecaną
niech będzie miejscem modlitwy pojednania.
Niech w naszych sercach modlitwa pojednania
rozleje się - i wyda plon obfity.
Śmiertelną stopą ziemi Kanaanu
nigdy nie dotkniesz, święty prawodawco.
Pora ci szukać niebieskiej ojczyzny.
Ja, Jahwe, Bóg twój, obietnic nie łamię;
więc czy potrafisz już teraz dziękować
za to, co będzie dopiero ci dane?
Ostatnia chwila przed zapadnięciem zmroku
niech będzie czasem modlitwy dziękczynienia.
Ostatnia przełęcz przed Ziemią Obiecaną
niech będzie miejscem modlitwy dziękczynienia.
Niech w naszych sercach modlitwa dziękczynienia
rozleje się - i wyda plon obfity.
Z dolin Moabu wyjdź na górę Pana.
Popatrz, jak słońce złoci wzgórz wierzchołki.
Nad Kanaanem krzyknij "Alleluja!"
Lud mój otrzyma kraj ten we władanie
i po wiek wieków, wspominając ciebie,
będzie oddawał Mi należną chwałę.
Ostatnia chwila przed zapadnięciem zmroku
niech będzie czasem modlitwy uwielbienia.
Ostatnia przełęcz przed Ziemią Obiecaną
niech będzie miejscem modlitwy uwielbienia.
Niech w naszych sercach modlitwa uwielbienia
rozleje się - i wyda plon obfity.
[1993-1996]
4.9.07
Sonet
Barwa oczu, kształt dłoni, wypukłe policzki...
To, co znałam najlepiej, umyka z pamięci
pierwsze. Ciasny sweterek z wyciągniętą nitką,
obgryzione paznokcie, rzadka broda, rzęsy
czarne, długie i gęste: urodą na próżno
tak szczodrze je obdarzył Ten, którego chwałę
wbrew współczesnym uczciłeś w liczbie i figurze -
bo duszy Don Kichota nie trzeba zwierciadła...
Czego nigdy nie było, to tylko zostanie,
jak po śmierci motyla złoty pył na rękach,
jak na bielonym płótnie krwaworuda plama
i dozgonnej miłości zuchwała przysięga
jesiennemu wiatrowi bezgłośnie szeptana...
W ciszy grudniowej nocy krzyk naszego dziecka...
To, co znałam najlepiej, umyka z pamięci
pierwsze. Ciasny sweterek z wyciągniętą nitką,
obgryzione paznokcie, rzadka broda, rzęsy
czarne, długie i gęste: urodą na próżno
tak szczodrze je obdarzył Ten, którego chwałę
wbrew współczesnym uczciłeś w liczbie i figurze -
bo duszy Don Kichota nie trzeba zwierciadła...
Czego nigdy nie było, to tylko zostanie,
jak po śmierci motyla złoty pył na rękach,
jak na bielonym płótnie krwaworuda plama
i dozgonnej miłości zuchwała przysięga
jesiennemu wiatrowi bezgłośnie szeptana...
W ciszy grudniowej nocy krzyk naszego dziecka...
3.9.07
1.9.07
Niewidoczna strona chmur
Po niewidocznej stronie chmur
są sady białe i różowe
złotawa szachownica pól
pasieki są kapiące miodem
po niewidocznej stronie chmur
są buszujące w zbożu dzieci
żaden ich nie dotyka ból
w ich jasnych oczach radość świeci
opada półprzejrzysta mgła
na wzgórza ciemne i zielone
i staje w mlecznym świetle dnia
obłoków niewidoczna strona
A tutaj tylko gwiezdny kurz
krąży w odwiecznych menuetach
spowita w szary kokon chmur
bezwładnie toczy się planeta
opina Mlecznej Drogi sznur
belę czarnego aksamitu
a niewidoczna strona chmur
na zawsze jest przed nami skryta
są sady białe i różowe
złotawa szachownica pól
pasieki są kapiące miodem
po niewidocznej stronie chmur
są buszujące w zbożu dzieci
żaden ich nie dotyka ból
w ich jasnych oczach radość świeci
opada półprzejrzysta mgła
na wzgórza ciemne i zielone
i staje w mlecznym świetle dnia
obłoków niewidoczna strona
A tutaj tylko gwiezdny kurz
krąży w odwiecznych menuetach
spowita w szary kokon chmur
bezwładnie toczy się planeta
opina Mlecznej Drogi sznur
belę czarnego aksamitu
a niewidoczna strona chmur
na zawsze jest przed nami skryta
Subskrybuj:
Posty (Atom)