21.7.07

Potiebni

Niech was Bóg błogosławi
Andriej Afanasjewicz
w rosyjskim niebie
w polskim niebie
w niebieskim Jeruzalem narodów

Znienawidzona słowiańska siostro
my trędowaci wśród narodów świata

niech cię Bóg błogosławi
niech cię Bóg błogosławi
Rosjo
[1987-89]

20.7.07

Gdyby nie ten znak...

...ktoś mógłby pomyśleć, że to droga dla samochodów.
[Beskid Niski 2006]

10.7.07

Emigranci

Emigranci z paru dziwnych krajów
tak zwanego realsocjalizmu
w przedpokojach Europy czekają
na ustawę o zmianie ojczyzny.

Święty płomień snów srebrnych o szpadzie
zamykają starannie w butelce,
by przed iskrą żarliwą ocalić
parkietaże, dywany i meble.

Raz do roku - w Boże Narodzenie -
troszkę robią się sentymentalni:
zaszczycają łaskawym wspomnieniem
tych, co ich na lotniskach żegnali,

przesyłają pocztówki z Paryża:
"Jestem, czuwam, pamiętam o tobie;
trochę tesknię, lecz trudno, tak bywa.
Jak tam u was po nowej odnowie?"

My siadamy przy oknie w sypialni,
ich pamięcią szalenie wzruszeni.
Nie, nie martwcie się o nas, kochani!
Jeszcze trochę i też wyjedziemy...

[1986-1989]

8.7.07

Stał las

Jak świątynia gotycka
stał las

górą
konarów sklepienia
sosnowej kory czerwień brunatna
jak cegły
sześciusetletniej

dołem
mchów bogobojna ciżba
kędyś ku wschodowi pochylona
gdzie Nowego Dnia
Podniesienie

[1989]

7.7.07

Jak z piosenki Kelusa


"Na przystanku PKS-u
znalezionym gdzieś o zmierzchu
z piosenkami jak z włóczęgą
łatwo zacząć, trudno przestać..."

-- Jan Krzysztof Kelus

[Beskid Niski 2006]

6.7.07

Pozwól...

Pozwól mi zbudować szałas
vis a vis Twojego domu
pozwól mi hodować brukiew
wśród korzeni Twego świerka
pozwól mi zanurzyć stopy
w jasny chłodny nurt strumieni
pozwól mi Cię błogosławić
każdym słowem mojej pieśni

pozwól mi wędrować miedzą
między złotym urodzajem
pozwól mi policzyć gwiazdy
gdy nie będę mogła zasnąć
pozwól znaleźć dobrych ludzi
w noc burzliwą jak ocean
opowiedzieć im o Tobie
choć i tak nie zrozumieją

[1989-1990]

5.7.07

Odmęt zieloności


[Beskid Niski, 2006]

4.7.07

Dom na połoninach

Zbuduję dom, dom na połoninach
dla mnie, dla ciebie i naszego syna...


Drzewa na wietrze śpiewają,
łąka pachnie mlekiem i miodem,
szliśmy tędy: przemytnicy, włóczykije, partyzanci -
dziś nie ma nikogo.

Usiądź przy stole. Zostań.
Nie zabieraj ostatnich zimowych jabłek.
Postaw kubek blaszany przed sobą.
Przechyl dzbanek.

Jak długo można iść,
nie wracając na własne ślady?
Połonina śpiewających drzew
tęskni za nami.

Pójdę też,
dom na połoninach zostanie.
Syna nie mam. Ty odszedłeś.
Ja jestem najdalej.

[1989-1993]

3.7.07

Nadzieja


[Wilno, 2005]

2.7.07

Przewracanie kartki

ostry brzeg kartki bezlitośnie
tnie skórę dłoni na rzemienie
którymi zwiążę w twarde paczki
makulaturę zwiędłych listów
pożółkłe liście bladych wspomnień
wetknięte w wielką księgę bycia
coś się skończyło
coś się zacznie
w rosie i dymie leży kamień
noc nadchodząca łamie drogę

[1990-93]