28.10.25

Siwejka

Ten dom, pachnący miętą i skoszonym sianem, gdzie zmierzchem pasikonik przygrywa nam do snu, gdzie dym łemkowskiej watry snuje się nad ranem, a zbocza dźwięczą echem zapomnianych piosnek - ten dom jest naszym chwilę, waszym - całe życie. W swych progach mile wita coraz nowych gości, a ci, strudzoną stopę stawiając na szczycie, zapomną miejskie płacze i miejskie radości. Góra zieloną szubę w strugach deszczu stroszy, jak anioł nad kołyską chyląc sie nad domem... Byle szał letniej burzy snu dziecka nie spłoszył, ni hukiem nawałnicy, ni świetlistym gromem. Świerki, buki, jawory jak zaklęta armia od palącego słońca i od wichrów chronią. Cień, podobny tęsknocie, łagodnie ogarnia i nas, i tę dolinę, co trwa niewzruszona. Dzwony starych cerkiewek z wież pobitych gontem, plusk potoków i pszczoły z rozbrzęczanych uli, wszystko swe głosy w jedną pieśń dziękczynną łączy, aby ją u stóp złożyć Pawła i Urszuli. [2017]