tak zwanego realsocjalizmu
w przedpokojach Europy czekają
na ustawę o zmianie ojczyzny.
Święty płomień snów srebrnych o szpadzie
zamykają starannie w butelce,
by przed iskrą żarliwą ocalić
parkietaże, dywany i meble.
Raz do roku - w Boże Narodzenie -
troszkę robią się sentymentalni:
zaszczycają łaskawym wspomnieniem
tych, co ich na lotniskach żegnali,
przesyłają pocztówki z Paryża:
"Jestem, czuwam, pamiętam o tobie;
trochę tesknię, lecz trudno, tak bywa.
Jak tam u was po nowej odnowie?"
My siadamy przy oknie w sypialni,
ich pamięcią szalenie wzruszeni.
Nie, nie martwcie się o nas, kochani!
Jeszcze trochę i też wyjedziemy...
[1986-1989]