10.7.07

Emigranci

Emigranci z paru dziwnych krajów
tak zwanego realsocjalizmu
w przedpokojach Europy czekają
na ustawę o zmianie ojczyzny.

Święty płomień snów srebrnych o szpadzie
zamykają starannie w butelce,
by przed iskrą żarliwą ocalić
parkietaże, dywany i meble.

Raz do roku - w Boże Narodzenie -
troszkę robią się sentymentalni:
zaszczycają łaskawym wspomnieniem
tych, co ich na lotniskach żegnali,

przesyłają pocztówki z Paryża:
"Jestem, czuwam, pamiętam o tobie;
trochę tesknię, lecz trudno, tak bywa.
Jak tam u was po nowej odnowie?"

My siadamy przy oknie w sypialni,
ich pamięcią szalenie wzruszeni.
Nie, nie martwcie się o nas, kochani!
Jeszcze trochę i też wyjedziemy...

[1986-1989]