Musi długo rosnąć, nim go ktoś zobaczy.
Wpierw jest bladą kreską na ciążowym teście,
bledszą niż nadzieja, ulotną jak szczęście...
Jest tkliwością piersi i bólem podbrzusza,
gdy się w ciele wierci dodatkowa dusza;
w ultrasonografie pulsującą plamą,
krwi serdecznej rytmem "mamo-mamo-mamo-"
Jeśli teraz umrze, pozostanie cieniem:
bez płci, twarzy, głosu, z niepewnym imieniem.
Ubogi powróci do ojczyzny w niebie:
nie poznawszy świata, nie pozna sam siebie.
Lecz gdy go ogarnie światłość niezmierzona
jak wpierw ogarniała ciemność matki łona
ujrzy nasze twarze opłukane łzami
i tę, z której powstał: miłość między nami.
[2005]